EUCHARYSTIA I RODZINA | Pocieszyciele.pl

EUCHARYSTIA I RODZINA

Napisany dnia: Maj 21, 2018

EUCHARYSTIA I RODZINA

W aktualnej dobie, gdy Kościół przeżywa radość z tych, którzy po raz pierwszy przyjmują Eucharystycznego Jezusa do swojego serca, pragniemy podzielić się refleksjami naszego Założyciela – Ojca Józefa Litomiskiego ukazującymi wielkości tego wydarzenia i ogromną rolę jaką pełnią w nich rodzice.

Aż do czasów Ojca Św. Piusa X, długo było niedobrym zwyczajem, uważanym za coś oczywistego, że dzieci przystępowały do pierwszej Komunii św. dopiero po kilkukrotnej spowiedzi, w wieku dużo starszym, a zdarzało się, że mogły przystąpić do Komunii św. dopiero, jako czternastolatki, kiedy już miały odchodzić ze szkoły, a przez to niestety często poznały najpierw zatrutą słodycz grzechu, aniżeli niebieską słodycz Ciała Chrystusa. Dorośli – a często i pobożni rodzice – przystępowali do Stołu Pańskiego tylko raz, co najwyżej dwa razy do roku i dlatego właśnie rozumieli potrzeby częstego przystępowania do Komunii św., do czego zachęcał Ojciec Święty. Oczywiście, z wielką czcią były przeżywane uroczystości Bożego Ciała, Zmartwychwstania Pańskiego, świętem w rodzinie była I Komunia św. syna lub córki, wielkim świętem w miejscowości był dzień wystawienia Najświętszego Sakramentu, ale to było wszystko. Kościoły rano, po Mszy św. zamykano, a w miejsce żywych, wiecznych lamp migotało słabiutkie wieczne światło przed ołtarzem z Najświętszym Sakramentem. Czym dalej tym rzadziej otwierały się drzwiczki tabernakulum, ludzie zapominali o Najświętszym Sakramencie, zapominali o Nim w czasie choroby i w czasie konania – coraz więcej i więcej ludzi umierało bez sakramentów, bez Jezusa, bez tego „Cudownego Pokarmu” w drodze do wieczności. Nie poznali Jezusa Eucharystycznego, kiedy byli dziećmi, stał się im obcy w czasie burzliwej młodości, nie potrzebowali Go już w dorosłym życiu, dlatego że Go nie rozumieli. Jakimś cudem zmieniła się ta sytuacja dzięki Ojcu Świętemu Piusowi X. Całemu światu przekazany został głos i wola Namiestnika Chrystusowego: „Nie jeden raz w roku, ale codziennie przystępujcie do Stołu Pańskiego; wszyscy jesteście powołani do świętości i wiecznej radości. I nie tylko dorośli, ale też i dzieci”. Widząc lepszą, piękniejszą przyszłość głosił: „I będą święci także między dziećmi”. Zapewne niebawem będziemy czcić dzieci, jako święte, te, które umarły w opinii świętości. Takie zmiany i takie cuda w duszach, a w szczególności dzieci, czyni częste, a najlepiej codzienne przyjmowanie Komunii św. Oczywiście, na początku skierowano tysiące zarzutów przeciw tym planom Ojca Świętego, a pobożni wierni, którzy często lub codziennie przystępowali do Komunii św. byli wyśmiewani. Pamiętam dobrze jedną wielkiej dobroci panią nauczycielkę, ileż doznawała przykrości, kiedy chodziła codziennie do Komunii św.: ludzie jeden przez drugiego ciągle mówili do siebie, że tak męczy tego wielebnego księdza. Gdzie bylibyśmy dzisiaj, gdyby nam Ojciec Święty nie otworzył tabernakulum i Serca Jezusowego na oścież? Szkoda tylko, że nie wszyscy kapłani przejęli się głosem Ojca Świętego, by dopuścić dzieci jak najczęściej do stołu Pańskiego.  Owszem, przyjęto wołanie Papieża, ale nie wszędzie. Ale prośmy przyjaciela dzieci – Jezusa Chrystusa, aby skruszył przede wszystkim serca rodziców, aby nie tylko nie bronili, ale pomagali w przygotowaniu i wychowywali dzieci w wierze, tak, aby mogły jak najwcześniej przystępować do Komunii św. Być może niektórzy rodzice boją się pytania swoich dzieci: A ty Tatusiu i Mamusiu, dlaczego ze mną nie idziecie do Komunii św.? Całkowicie nie na miejscu i całkowicie fałszywe jest mniemanie przemądrzałych: „Dzieci tego jeszcze nie rozumieją”. Ależ nieprawda! Lepiej rozumieją, lepiej pojmują i dlatego więcej kochają Jezusa Eucharystycznego aniżeli dorośli. Ich wzrok nie jest przysłonięty obrazami grzechu, widzą jaśniej Jezusa, ich mały rozum nie jest przyciemniony pychą i przemyśleniami i lepiej rozumieją słowa Jezusa, ich wola nie przywykła do zmagań i upadku. Z radością chcą czynić, co pragnie Jezus i ich małe serduszko jest wypełnione całkiem Jezuskiem. Ach, ile mógłby nam powiedzieć o tym sam Jezus. Jednego potrzeba, aby rodzice już z modlitwą „Ojcze nasz” uczyli swoje pociechy miłości do Jezusa Eucharystycznego, aby sobie uświadomili, jak cennymi perłami są dusze ich dzieci, aby sami dobrze poznali to nabożeństwo i właściwie w nim uczestniczyli. To będzie prawa, chrześcijańska rodzina: wspólny dom, wspólna modlitwa i praca, częste wspólne przyjmowanie Jezusa w Komunii św. I chyba radości całego świata i całego życia nie zrównają się z tymi radościami, że wśród wszystkich członków rodziny jest Najświętszy Zbawiciel, ten Zbawiciel, Pan Jezus, który sam wychowywał się w rodzinie nazaretańskiej. Pan Jezus chętnie pomaga rodzicom i sam z nimi uczy dzieci wzrastać w świętej wierze i miłość ku Niemu. Rodzice muszą o tę pomoc Pana Jezusa prosić i Jego wolą się kierować.

Całe doświadczenie i życiorysy świętych pouczają nas, jaką miłością do Pana Jezusa przepełnione jest serce dziecka, jakie pragnienie Jezusa mają niewinne dzieci. „Poeta Eucharystii” Verdaguer opisuje w jednym wierszu, jak św. Magdalena de Pazzi, będąc małym dzieckiem, bardzo pragnęła przyjmować Pana Jezusa w Komunii św. Kiedy jej prośby nie były spełnione, prosiła usilnie mamusię, kiedy przyszła od Komunii św., aby mogła chociaż położyć główkę swoją na matczynym sercu, tam gdzie mamusia ma Jezusa i przytulona do matczynego serca chciała Mu coś powiedzieć szeptem.

Jezus Eucharystyczny, często także i cudownym sposobem, nagradza pragnienie i miłość swych dzieci – czcicieli. W Wiedniu mamy kapliczkę św. Stanisława, w miejscu gdzie był jego pokój, w którym mieszkał w czasie swych studiów. Nie był już wiekowo takim małym dzieckiem jak św. Magdalena de Pazzi, ale był nim jeszcze swoim niewinnym sercem. Rozchorował się śmiertelnie, a jego niepoczciwy brat odmówił mu przyprowadzenia księdza. Myślał, że to już koniec życia i dlatego gorąco prosił Matkę Bożą i św. Barbarę, aby nie umarł bez przyjęcia Komunii Św. I oto niebieska jasność napełniła pomieszczenie, gdzie mieszkał i zjawiła się mu Matka Boża i św. Barbara i aniołowie przynieśli mu Komunię Św. Po tej cudownej Komunii św. wyzdrowiał, ale po niedługim czasie, w Rzymie, powołał go przecież Pan Jezus do siebie.

Podobnie i młoda dziewczyna, nowicjuszka z zakonu św. Dominika, św. Ismelda została cudownie uzdrowiona za swoją miłość do Eucharystii. Nie mogąc jeszcze przyjąć Komunii św., choć o to gorąco prosiła, musiała jeszcze poczekać rok lub dwa. Święte dziecię jednak coraz bardziej i bardziej pragnęło przyjąć Komunię św. Aż raz podczas Komunii św. jej współsióstr zakonnych, jedna Hostia z cyborium kapłana wzniosła się jak biała gołębica i zaleciała ku św. Ismeldzie.

Drodzy rodzice, wychowujcie swoje dzieci dla Pana Boga, wychowujcie dla Pana Jezusa. Ofiarujcie nie tylko swoje modlitwy, ale również ofiarujcie za nie częste Komunie św. Zabierajcie je do kościoła, aby uczestniczyły w świętych sakramentach. Pan Jezus w Komunii św. będzie dla was największym wsparciem przy wychowywaniu waszych pociech. Wskazujcie jako wzór i jako przykład Jego posłuszeństwo, Jego pobożność i poddanie się św. Józefowi i Jego Najświętszej Matce. Uczcie je z miłości do Pana Jezusa przełamywać się, opowiadajcie im o wielkich ofiarach, które złożył za nas, będąc w tabernakulum. Niech wasze dzieci poznają po waszym zachowaniu się w świątyni Pańskiej waszą cześć do Pana Jezusa i wiarę w Jego obecność. Jak najczęściej przystępujcie wspólnie z nimi
do Stołu Pańskiego. Powiedzcie im, mamusie i tatusiowie, że najpiękniejszym podziękowaniem i najmilszym darem na wasze święto jest dla was ofiara żarliwie przyjętej Komunii św. Uczcijcie wasze święta rodzinne wspólnym przyjęciem Komunii św. W ten sposób waszą rodzinę Pan Jezus będzie stale spajać niebiańską miłością, nie utracicie się wzajemnie, nie będziecie dla siebie obcy, nie zapomnicie o sobie chociażby powołanie zaprowadzi was na krańce świata, sercem przecież będziecie złączeni i wspomnieniem wspólnych modlitwy i wspólnego przyjmowania Komunii św. Świat ma oczywiście inne mniemanie i inne rozumienie miłości. I dlatego tak mało wdzięcznych dzieci, tak mało ofiarnych rodziców, dlatego tyle chłodu między najbliższymi członkami rodziny. Każdy idzie swoją drogą, za swoim szczęściem, opuścili wspólną drogę za Chrystusem – tak podziały w świecie przekładają się na podziały w rodzinie. Narzekanie i łzy bywają często jedyną ulgą zawiedzionych, opuszczonych, utrudzonych rodziców. Rodzice, wychowujcie swoje dzieci dla Boga, a wtedy nigdy swych dzieci nie stracicie. Klękajcie często przed tabernakulum, módlcie się, abyście się kiedyś znowu razem spotkali w wiecznym przybytku – w niebie.

mily-otec-z-dziecmi-i-komu