1 MAJA – PIERWSZY PIĄTEK Z POCIESZYCIELAMI

Napisany dnia: Kwiecień 29, 2020

1 MAJA – PIERWSZY PIĄTEK Z POCIESZYCIELAMI

Drodzy nasi Przyjaciele! Zbliża się I piątek miesiąca, czas w którym będziemy chcieli odpowiedzieć na miłość Boga miłością naszego serca. Miłość tą możemy nazwać miłością wynagradzającą, tak jest bowiem sens duchowości sercańskiej. Proponujemy wam parę słów zamyślenia naszego Założyciela – Ojca Józefa Litomiskiego. Niech one będą dla nas powzbudzeniem i umocnieniem na drogach wiary.

                    WSZYSTKO DLA POCIESZENIA BOSKIEGO SERCA JEZUSA

,,Jak wdzięcznie jest zgłębiać treść i medytować nad znaczeniem słów: „pocieszać Pana Jezusa” w Jego tajemniczych ogrodach Getsemani, na Golgocie, w tabernakulum. Jak wielu świętym duszom cierpiące Serce Pana dało odczuć swoją boleść prośbą: „chociaż Ty mnie pocieszaj”. Ile dusz nędznych, głęboko grzesznych, a jednak pokutujących, pocieszyło Miłosierne Serce ufnością w Jego nieskończone Miłosierdzie.

Słowa i pragnienia, by „pocieszać Serce Pana”, pocieszać Chrystusa Pana, uważali niektórzy za zbyt ludzkie, inni za zbyt tajemnicze, bliskie fałszywej mistyce. Lecz gdy mają w jakiś sposób wyrazić pragnienie Chrystusa odnośnie wynagrodzenia i zadośćuczynienia oraz gotowość duszy do cierpienia z miłości, z Chrystusem i dla Chrystusa, ku zbawieniu nieśmiertelnych dusz, używają czasem mimochodem, a może i wbrew swojej woli, tych właśnie słów: „pocieszać Pana Jezusa”. Dogmatyczny wykład i ocenę tej myśli najpiękniej przedstawił Ojciec Św. Pius XI w swojej encyklice „Miserentissimus Redemptor”, gdzie między innymi mówi, że „są już zgromadzenia, które za przykładem anioła w Getsemani pocieszają Serce Pana”.

Dalej mówi, że każda dusza nie tylko może, ale wręcz powinna pocieszać cierpiącego Zbawiciela. Pocieszyciele z Getsemani pocieszają Pana Jezusa przez adorację i wynagrodzenie, co wyraża także herb Zgromadzenia. To, że nowa kongregacja obrała sobie za cel właśnie pocieszenie Serca Pana w Jego największej boleści i opuszczeniu w ogrodzie Getsemani przez adorację, troskę o grzeszników, o umierających, chorych, jest z pewnością wyrazem Jego zaufania do nas. On oświecił nasze myśli, abyśmy jak najbardziej gorliwie zabiegali o zbawienie tych, którzy zatracają swoje życie – umierających bez pojednania z Bogiem. Poprzez głęboką pokorę musimy okazać wdzięczność za to wyróżnienie. A że nie powołał do tego trudnego zadania ani anioła, ani tylko samych doskonałych ludzi czy świętych, ale i grzeszników, to zapewne dlatego, „aby brat sam postawiony w nieszczęściu” miał tym samym większe współczucie dla współbrata, który znalazł się w najcięższym nieszczęściu, szczególnie, gdy grozi mu niebezpieczeństwo, że z tego świata odejdzie bez pojednania. Dlatego dobry pocieszyciel kieruje się w ocenianiu innych i sądzeniu grzeszników przykładem miłosiernego Chrystusa. Jego słowa: „Zaprawdę, dałem wam przykład, abyście i wy tak postępowali”, są ważne dla nas w naszym powołaniu. Nikomu upartością nie zamykać bramy do Miłosiernego Serca Jezusa, nikogo nie doprowadzać do przygnębienia i rozpaczy. Właśnie dla zbłąkanych owiec Pan Jezus ma najwięcej wyrozumiałości, największą miłość. Takie bierze na Swe ramiona i przytula do swojego Serca, gdyż dla nich musiał najwięcej cierpieć, aby za ich grzechy dostatecznie wynagrodzić. Trzciny nadłamanej nigdy nie złamał, dogasającego knota nigdy nie zgasił, ale dopomógł, aby świecił jasnym płomieniem. O takim sposobie naśladowania Jezusa Chrystusa powinien Jego pocieszyciel często i poważnie rozmyślać, ponieważ do takiego sposobu naśladowania Mistrza zobowiązują go nasze święte śluby i konstytucje. Wielką pociechą dla troskliwego Serca Pana jest nasza miłość, nasze współczucie dla grzeszników, nasza praca i ofiary dla ich ratowania. Znowu i w tym względzie bardzo ważne są dla nas Jego słowa: „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili”. Czy może istnieć mniejszy brat Jezusa niż biedny grzesznik, który często bardziej zawinił przeciw Niemu uczuciem niż wolą czy złością, a potem, doprowadzony do ostateczności przez wyrzuty sumienia, skrzywdzony przez zatwardziałość tych, którzy za niego nie cierpieli, nie złożyli żadnej ofiary dla jego nawrócenia i zbawienia, traci ufność w miłosierdzie Boże? Większa jest radość w niebie z jednego grzesznika, który się nawraca, niż  z dziewięćdziesięciu dziewięciu, którzy nawrócenia nie potrzebują. Ratunek takiej przygnębionej duszy jest wielką radością i pocieszeniem Serca Pana, który nie przyszedł na świat dla sprawiedliwych, ale dla grzeszników, aby ich zbawić. A tę naszą miłosierną posługę Pan Jezus widział w Ogrodzie Getsemani i właśnie ta posługa była dla Niego wielką pociechą.

Błogosławiony, po trzykroć błogosławiony pocieszyciel, który po pierwsze pokutuje za swoje grzechy, za nie wynagradza, za swoje grzechy jest gotów przyjąć wszystkie kary i doświadczenia z ręki Bożej, a w ten sposób, będąc sam pogodzony z Bogiem, postępuje w drodze do doskonałości i tym prędzej pozyskuje Serce Boże i serca ludzkie, a uprasza Serce Chrystusowe, żeby się zlitowało, a grzeszne serca ludzi by się nawróciły. Hiobowe wołanie: „Zmiłujcie się nade mną przynajmniej wy, moi przyjaciele”, w tajemniczy sposób powtarza i kieruje do nas pocieszycieli Chrystus w Ogrodzie Getsemani. My sami, Jego pocieszyciele, musimy się nad Nim zmiłować i nie zasmucać Go znowu kolejnymi grzechami. Wtedy Jezus Chrystus będzie błogosławił naszej pracy i będziemy nie tylko przedmiotem, lecz każdy z nas stanie się pośrednikiem Jego miłości miłosiernej.”

sacre_coeur_jesus_fsspx_1_0